Przedwczesny zmierzch wschodzącej gwiazdy – Christina Grimmie

Dziś będzie między innymi o coverze. Dlaczego?
Bo nie sposób powstrzymać ciarki słysząc: „you shoot me down but I won’t fall” (ang. zastrzeliłeś mnie, ale nie upadnę) w wykonaniu 18-letniej wówczas Christiny Grimmie, która już niecałe 4 lata później została postrzelona przez fana po koncercie w Orlando, gdzie zmarła kilka godzin po zajściu.

Piosenka, o której mowa, a do której odnośnik znajduje się poniżej, w oryginale należy do piosenkarki Sii i nosi nazwę „Titanium”. Tekst mówi o osobie, która swoją życiową siłę porównuje do tytanu, a ciosy z zewnątrz do kuli z pistoletu. Nazywa siebie „kuloodporną”. Mimo, że Christina Grimmie na swoim koncie ma wiele świetnych, własnych utorów, żaden z nich obecnie z uwagi na dosłowny kontekst nie wywołuje u fanów takich emocji, jak ten właśnie cover.

10 czerwca będzie pierwsza rocznica śmierci wokalistki, z której twórczością pierwszy raz spotkałam się w 2012 roku za sprawą coveru piosenki „Some nights” zespołu Fun. Pamiętam, że pomyślałam wtedy: „ona będzie wielka”. I była. Wówczas na swoim koncie miała już wydanie debiutanckiego minialbumu „Find me”, jednak jej kariera nabrała tempa dopiero kilka lat później. W 2014 roku – mając już rzeszę fanów z YouTube – dała się zauważyć szerszej publiczności biorąc udział w amerykańskim programie „The Voice”, w którym finalnie zajęła trzecie miejsce.

Wschodząca gwiazda o niesamowitym talencie wokalnym, co potwierdzają jej występy na żywo w programie, odeszła przedwcześnie za sprawą psychofana – Kevina Loibla, który to – uzbrojony w broń i nóż myśliwski – po koncercie Christiny w Orlando (Floryda), gdy ta zajęta była rozdawaniem autografów i robieniem sobie zdjęć z fanami podszedł do niej i gdy ta wyciągnęła ręce, by go uściskać (jak wynika z zeznań świadków i brata Christiny – Marcusa Grimmie), strzelił dwukrotnie (jak podaje New York Daily News) – raz w klatkę piersiową, raz w głowę. Śmierć gwiazdy potwierdzona została już o 23.00 tego samego dnia, a nad ranem 11 czerwca 2016 policja w Orlando udostępniła na swoim koncie na Twitterze taki post:

35270C0800000578-3636362-Orlando_Police_later_confirmed_her_death_on_Twitter_and_wrote_th-a-16_1465646201856

(Z głębokim żalem potwierdziliśmy, że Christina Grimmie @TheRealGrimmie zmarła od swych obrażeń.)

Po odpadnięciu z programu Grimmie wróciła do pracy nad płytą „Side A”, która ujrzała światło dzienne w lutym 2016. Kontynuacja twórczości artystki – album „Side B” został wydany przez producenta i rodzinę Christiny już pośmiertnie, 21 kwietnia 2017.

Co kierowało sprawcą tak okrutnego czynu? Spekulacji jest wiele, są też zeznania przyjaciół mordercy, którzy twierdzą, że Loibl miał obsesję na punkcie gwiazdy. Sprawca miał nazywać Grimmie swoją „bratnią duszą” i opowiadać, że zmieniła jego życie. Prawda na ten temat niestety nigdy nie zostanie ujawniona – Kevin Liobl bowiem zaraz po oddaniu dwóch śmiertelnych strzałów wobec CG odebrał życie i sobie, tą samą bronią.

Jako, że w Polsce o Christinie Grimmie raczej nie było głośno – zachęcam do zapoznania się z jej twórczością (m.in. na kanale Youtube zeldaxlove64), która pozostanie w sercach fanów na zawsze. Niestety możemy się tylko domyślać, jak wiele osiągnęłaby ze swoim talentem i osobowością, gdyby jej młode życie nie zostało jej odebrane w tak bestialski i bezsensowny sposób.