Gdy szaleje wilcza zamieć

Andrzej Sapkowski w 1986 roku zadebiutował na łamach miesięcznika „Fantastyka” opowiadaniem Wiedźmin i tym samym podbił serca fanów. Pomimo, że w tym artykule skupimy się na stworzonej przez CD project Red zapierającej dech w piersiach grze Wiedźmin 3: Dziki Gon to warto pamiętać, komu pośrednio zawdzięczamy jej powstanie i kto jest „ojcem” głównych bohaterów.

Wiedźmin 3: Dziki Gon jest grą, która szturmem podbiła rynek oraz serca graczy na całym świecie. Twórcy dołożyli wszelkich starań by każdy fragment gry stał na najwyższym poziomie, a fabuła pozwalała na pełne zaangażowanie się w losy głównego bohatera. Ilość wątków w grze jest tak ogromna, że niemożliwe byłoby wymienienie ich jednym tchem nawet przez najbardziej zapalonych graczy. Jednak bez wątpienia każdy doskonale opisze burzliwą, lecz jednocześnie namiętną relację Geralta oraz czarnowłosej czarodziejki Yennefer. To właśnie ich miłość stała się inspiracją do napisania ballady dla utalentowanej trubadurki Priscilli. Scena, w której gracz wysłuchuje utworu w wykonaniu trubadurki spotkała się zarówno ze słowami uwielbienia jak i ostrą krytyką. Warto wytłumaczyć, dlaczego.

Fani tej sceny podkreślają przesłanie ballady oraz dbałość o jej jak najlepszą prezentację. Autorką słów jest świeżo upieczona scenarzystka – Aleksandra Motyka i jak sama podkreśla to zadanie wymagało od niej wiele czasu i zaangażowania. Nieustannie wprowadzano zmiany, poprawiano ilość zwrotek, dodawano nowe elementy, a wszystko po to by utwór był odpowiednio dopracowany i wpasował się w fabułę gry oraz odzwierciedlał skomplikowaną miłość głównego bohatera. Nie bez znaczenia było również odpowiednie wykonanie ballady oraz tło muzyczne i z tego powodu Priscilli głosu użyczyła aktorka Anna Terpiłowska, a muzykę skomponował Marcin Przybyłowicz.

Co zatem może się w tej balladzie nie podobać? Większość krytyki skupiła się na „łączeniu” ujęć przez które utwór straci płynność. Jest to wynikiem mechanizmu dialogowego, który został zastosowany w grze. Początkowo nikt z twórców nie spodziewał się, że jakakolwiek postać w wyimaginowanym świecie Geralta będzie mówić bez przerwy przez ponad 3 minuty. Z tego powodu konieczne było podzielenie ballady na 20-sekundowe fragmenty i kolejno ich odtwarzanie. Spowodowało to pojawienie się zgrzytających łączeń, a utwór stracił na płynności i rytmie.

 

Pomimo tych zgrzytów utwór bez wątpienia zachwyca i stanowi miłą odskocznię od momentami dość brutalnej fabuły gry. Dla osób, którym jednak wcześniej wspomniane problemy techniczne odbierają przyjemność słuchania utworu mamy na koniec dobrą wiadomość –  Studio Accantus wydało własną aranżację ballady „Wilcza zamieć” w fantastycznym wykonaniu Sylwii Banasik.