Beyoncé i jej Lemoniada – czyli o czym w końcu jest ten album ?!

 

Nie mam pojęcia czy Beyoncé wydając swój szósty solowy album LEMONADE zdawała sobie sprawę z tego, że wywróci muzyczny biznes do góry nogami, podbije Internet, a słuchaczy na całym świecie wprawi zarówno w zachwyt jak i osłupienie. Kiedy jednak 23 kwietnia 2016 roku kanał HBO wyemitował film LEMONADE (który jednocześnie okazał się nową płytą Beyoncé) świat zawrzał.

Mimo, że to nie pierwszy raz kiedy Queen B wydaje swój krążek z zaskoczenia, to tym razem nie tylko muzyka sprawiła, że fanom na całym świecie opadła szczęka.

Jay Z zdradził Beyoncé – taką informacją bombardowały zarówno serwisy plotkarskie na całym świecie, jak i fani w komentarzach na portalach społecznościowych. Twitter płonął, ludzie prześcigali się w tworzeniu memów i poszukiwaniu kandydatek na kochankę męża Beyoncé.

Plotki te miały swoje podłoże, Jay od lat łączony był z wieloma kobietami, nigdy jednak nie było podstaw i dowodów by sądzić, że zdrada faktycznie miała miejsce. Wszystko zmieniło się gdy
w 2014 roku, po Gali MET świat ujrzał sławne już nagranie z windy, które przedstawiało Jaya, Beyoncé, ich ochroniarza i jej siostrę Solange, która wściekła okładała pięściami męża Bey.
Po tym skandalu Jay Z nie mógł liczyć na łagodne traktowanie, cały świat podejrzewał, że musi mieć coś na sumieniu.

maxresdefault

 

Właśnie dlatego, każdy kto wtedy, 23 kwietnia przesłuchał LEMONADE nie miał żadnych wątpliwości – płyta jest gorzkim rozliczeniem Beyoncé z niewiernym mężem. Sama artystka do tej pory nie skomentowała w żaden sposób tych plotek, od lat nie udziela wywiadów,
a informacje na temat swojego życia prywatnego stara się skrzętnie ukrywać, dozując wszelkie informacje na swój temat i na własną rękę wrzucając rodzinne zdjęcia na Instagramowy profil.

O czym więc tak naprawdę jest LEMONADE? Czy album faktycznie miał być publicznym praniem brudów i spowiedzią z problemów życia prywatnego – jak zdążyły obwołać go media
i wielu recenzentów? Nie, i mimo, że krążek pozostawia ogromne pole do interpretacji to jego znaczenie i przekaz w kilku aspektach jest jasny.

źródło : www.macrumors.com

Jak wcześniej wspomniałam, album został po raz pierwszy zaprezentowany na antenie HBO, nie bez powodu, ponieważ jest to album wizualny, gdzie muzyka przeplata się z filmem.
Nie ukrywam, że aby najlepiej zrozumieć treść jaką Beyoncé chciała przekazać, słuchacz powinien najpierw obejrzeć ów film, gdyż jest on doskonałym dopełnieniem utworów, a wiele
z nich nabiera dzięki niemu dodatkowego znaczenia.

Zacznijmy jednak od początku. LEMONADE, bez wątpienia jest o kobietach, kobietach zdradzonych, oszukiwanych, kochanych, kochających, silnych, zbyt uległych. Każdy utwór
to inna postawa jaką kobieta prezentuje, historie opowiadane z perspektywy matki, córki, żony czy kochanki. Film podzielony jest na kilka części – Intuicja, Wyparcie, Złość, Apatia, Pustka, Odpowiedzialność, Przemiana, Wybaczenie, Zmartwychwstanie, Nadzieja i Odkupienie.
Tytuły te poprzedzają kolejne utwory, prezentując fazy przez jakie przechodzi kobieta gdy cierpi. Mnóstwo tu feministycznych treści, nie powinno to jednak dziwić, gdyż Beyoncé od zawsze po takowe sięgała. Do filmu zaprosiła wiele kobiet, które podziwia m.in. Serene Williams, Winnie Harlow czy Quvenzhand Walis.

beyonce-lemonade

Nie da się jednak ukryć, że głównym przekazem jej płyty ma być sytuacja czarnoskórej kobiety. Pierwsze przesłanki by sądzić, że nowa płyta Bey będzie zaangażowana politycznie i społecznie można było dostrzec już po przesłuchaniu promującego płytę singla. Formation to mocny głos w sprawie dyskryminacji rasowej i jednoczesne odwołanie do ciężkiej sytuacji w Nowym Orleanie po huraganie Katrina. W innym już utworze – Don’t Hurt Yourself słyszymy fragment przemówienia Malcolma X w Los Angeles z 1962 r., który mówi, że najmniejszym szacunkiem ze wszystkich ludzi w Ameryce cieszy się czarnoskóra kobieta. Kolejny, potężny hymn o wymownym tytule Freedom to z kolei hołd złożony ruchowi Black Lives Matter
i czarnoskórym mężczyznom zabitym przez przedstawicieli amerykańskiej policji.

Również sławne już zdanie, które Bey wypowiada na koniec utworu SorryHe better call Becky with the good hair wbrew powszechnej opinii nie jest odwołaniem do kobiety, z którą miał mieć romans Jay Z (została nią obwołana m.in. Rita Ora czy Rachel Roy, ta druga została wręcz zlinczowana przez fanów Beyoncé). Becky jest stereotypowym imieniem jakim określana jest przez czarnoskórą społeczność przeciętna biała kobieta. Good hair natomiast mają swoje korzenie jeszcze w czasach niewolnictwa. Wtedy to kobiety z mniej kręconymi, gładkimi włosami wybierane były do pracy w domu właściciela, natomiast te o nieposłusznych, mocno kręconych włosach musiały pracować na polu. Beyoncé odwołując się więc do Becky with the good hair odwołuje się do historycznego bagażu czarnoskórych kobiet.

W końcu bardzo dobrym podsumowaniem całej płyty jest jej tytuł – LEMONADE. Wytłumaczyła go sama Beyoncé, umieszczając w filmie archiwalne nagranie z babcią Jay Z
w roli głównej, która w trakcie przemówienia z okazji swoich 90 urodzin powiedziała :

Miałam w życiu wzloty i upadki, ale zawsze odnajdowałam w sobie siłę na to, żeby wziąć się w garść. Dostawałam cytryny, ale robiłam z nich lemoniadę.