Kortez- wrażliwy zbir

Pierwszą piosenką, którą usłyszałam w wykonaniu Korteza, była piosenka „Dla mamy”. Nie widziałam jak wygląda wykonawca, ponieważ nie lubię oglądać teledysków. Zazwyczaj jestem zawiedziona wyglądem artystów. Za każdym razem kiedy podoba mi się repertuar artysty lub zespołu, ciekawość mówi mi zobacz jak wyglądają, a rozsądek mówi, nie. Tyle razy się zawiodłam, że teraz oceniam tylko książkę, a nie okładkę.

kortez

Jak więc dowiedziałam się kim jest Kortez? Jak wygląda? Bardzo prosto. Chcąc wstawić piosenkę, którą wielokrotnie słyszałam, na facebooka, wyświetlił mi się film, który możecie zobaczyć tutaj. Moim oczom ukazał się przeciętny facet, który wyglądem przypomina bardziej zbira z będzińskiej Syberki niż piosenkarza, co dopiero z taką wrażliwością. Zaczęłam myśleć o tym, że musiał mieć ciężko w życiu. Wygląd został, ale wrażliwość wykształciła się z czasem i zapewne duży wpływ miała muzyka. Uczył się grac na puzonie, potem na fortepianie. Wiedział jednak, że nie da się wyżyć z muzyki więc pracował. Chyba wszędzie gdzie się da. W Biedronce, na budowie, w lesie, był nawet przedszkolanką. Nagle okazało się, że śpiewający facet o wyglądzie zbira ma szansę na karierę muzyczną i może się z tego utrzymać. Na początku próbowano go zmienić. Wcisnąć mu obcisłe sweterki, krawat i lakierki. Nie pasował do muzyki, którą śpiewał i grał. Z takim wyglądem mógł zostać hip-hopowcem, a nie wrażliwym lirycznym artystą. Bardzo dobrze, że nie udało im się go zmienić. Przełamanie stereotypów pomogło mu w karierze. Patrząc na ostatnie pseudo gwiazdki branży muzycznej, które robią wszystko co im każą. Ubierają się jak wszyscy, śpiewają chłam, który po kilku dniach od premiery nie ma już racji bytu.

Kortez jako artysta nigdy nigdzie się nie pchał, życie samo wypchnęło go na wierzch i jak na razie się utrzymuje. Sam mówi, że jeżeli zniknie z życia publicznego i nie będzie mógł się utrzymać to wróci do pracy i nie sprawia mu to żadnego problemu. W każdym wywiadzie jest nadal bardzo skromnym facetem i nie zachłystuje się sławą. Sprawia wrażenie jakby wszystko po nim spływało jak po kaczce. I oby tak zostało.