Diabeł lubi dobrą muzykę.

Pierwsze udokumentowane pakty z diabłem miały zapewnić sygnatariuszom dostęp do nieograniczonej wiedzy i władzy. Tak było z najsłynniejszym paktującym – Doktorem Faustem, tak było ze swojskim Janem Twardowskim. Pakty były pisane krwią lub alternatywnie czerwonym atramentem i podpisywane przez obu zainteresowanych lub zawierane ustnie – te nie musiały pozostawić żadnych śladów ale mogły też zaznaczyć się w miejscu, w którym zawarto pakt, bądź jako znamię na ciele wiedźmy lub czarnoksiężnika.

Nie był to jednak dla diabła zbyt lukratywny biznes i po zawarciu umowy z Jonathanem Moultonem, który zażyczył sobie comiesięcznego wypełniania złotem butów zawieszonych na kominku (przy czym trzewiki dla piekielnego Mikołaja miały odcięte podeszwy, także wypełnienie ich pochłaniało dużo czasu i kruszcu) Diabeł zwątpił w ludzkość i postanowił poświęcić się muzyce. Od tego czasu pojawił się ciąg doniesień o muzykach, którzy podpisali pakt z Diabłem.

Zaczynał nieśmiało, ukazując się we śnie kompozytorowi i wioliniście z Wenecji, Giuseppe Tartininiemu, którego w XVI wieku zainspirował do napisania „Sonaty z diabelskim trylem”

Następnie Diabeł spotkał się z Niccolò Paganinim, legendarnym włoskim skrzypkiem z XIX wieku. Zanim skończył on 22 lata, zyskał on sławę, popadł w alkoholizm, wytrzeźwiał i zdobył jeszcze większą sławę. Wierzono, że w trakcie koncertów Diabeł pomaga mu prowadzić smyczek. Jeden z kaprysów skomponowanych przez Paganiniego nosi tytuł „Taniec Czarownic”

W tym samym czasie, w przerwach w grze na skrzypcach, Diabeł bywał też w Paryżu, gdzie towarzyszył dyrygentowi Philippe Musardowi znanemu z niezwykle żywiołowego prowadzenia swojej orkiestry, który niczym współczesny performator do prowadzenia koncertów używał całego ciała – łącznie z dzikimi grymasami twarzy. Zerwał on także z praktyką dyrygowania na siedząco.

Z czasem Diabeł zwrócił się w stronę bluesa, zawierając pakt z Tommym Johnsonem. Stał się on wpływowym przedstawicielem bluesa Delty. Wprowadził do bluesa śpiew falsetem, który złowieszczy i hipnotyzujący, w połączeniu z wprawnym władaniem głosem znacznie przyczynił się do jego sukcesu.

Diabłu widocznie spodobała się współpraca z czarnym muzykiem, gdyż następny sławny pakt również podpisał z Johnsonem – tym razem Robertem, na początku XX wieku. To z jego biografii pochodzi sławna historia o sprzedaniu duszy na rozstajach w zamian za maestrię w grze na gitarze.

Muzyka zaczyna jednak powoli nudzić Diabła – co za tym idzie zawieranie umów staje się coraz trudniejsze.

Sandman
Sandman

Próbował Diabeł kuszenia rock’n’rollowców, ale Ci, jak Frank Zappa zdołali go wpierw przechytrzyć

i ostatecznie odesłać w piekielne czeluście po rockowym pojedynku z Tenacius D

Być może, przyszłe pakty z diabłem należą do strefy literatury: