Life After Deaf

 

źródło: http://oesuone.com/company/173,alkopoligamia--pjus
źródło: http://oesuone.com/company/173,alkopoligamia–pjus

 

Dla wielu osób utrata słuchu byłaby małym końcem świata.  Szczególnie, gdy ta niepełnosprawność przytrafi się w ciągu życia, gdy już zaznaliśmy jak „smakuje” słuch. Ciężko nam sobie nawet to wyobrazić, że moglibyśmy już nigdy nic nie usłyszeć. Głos rodziców, ukochanej osoby, dźwięki natury, ulubiona muzyka – to wszystko byłoby tylko wspomnieniem a w głowie słyszelibyśmy tylko szum.  Brzmi jak najgorszy koszmar, a dla niektórych to codzienność

Teraz wyobraź sobie sytuację, że tworzysz muzykę. Jesteś w momencie gdy Twoja kariera pnie się coraz bardziej do góry, stajesz się coraz bardziej popularny, a Twoje utwory są na ustach tysięcy osób. Wtedy pojawia się choroba przez którą tracisz słuch. Myślisz, że to koniec i wszelkie marzenia przepadły? Pozwól, że opowiem Ci o człowieku, który mimo takiej historii nie poddał się i wzbudził podziw wielu osób.

Opisany wcześniej koszmar przeżył warszawski raper Karol „Pjus” Nowakowski. Znany wcześniej z zespołu 2cztery7, który tworzył także Ten Typ Mes i Stasiak. Udzielał się także gościnnie m.in na płytach Eldo i Molesty Ewenement.  Pjus jak opisują jego przyjaciele był okazem zdrowia. Do czasu gdy w 2004 roku nagle zachorował. Diagnoza to nowotwór na kanałach słuchowych. Choroba objawiła się guzami w przewodach słuchowych, które zagrażały jego życiu i trzeba było je wyciąć. Niestety operacje wiązały się z tym, że Pjus ogłuchnie i aby słyszeć będzie potrzebował cyfrowych implantów. Choroba wymagała kosztownej operacji oraz bardzo długiej i wymagającej rehabilitacji.

Gdy wydawałoby się, że wszystko jest już w porządku, pojawiły się komplikacje. Karol wymagał szeregu kolejnych skomplikowanych operacji, podczas których nieraz ocierał się o śmierć. Historia, która brzmi jak największa życiowa tragedia, tak naprawdę jest piękną opowieścią o sile człowieka i harcie ducha. Mimo komplikacji takich jak szybki rozwój kolejnych guzów, niedowład i paraliż kończyn dolnych jedno pozostawało niezmienne – uśmiech na twarzy Karola.

Pjus pomimo całkowicie cyfrowego słuchu dokonał czegoś co mogło wydawać się nieprawdopodobne – nagrał w 2009 roku pełnoprawny solowy album zatytułowany „Life After Deaf” i stał się przez to ewenementem na skale światową. Pełen osobistych i głębokich tekstów album opowiada tragiczne przeżycia Pjusa i obrazuje piękno tej historii. 14 utworów, które pozwolą choć na chwile „wejść w buty” Karola. Płyta udowadnia, że żadna choroba nie jest silniejsza od realizacji swoich pasji, jeśli tylko bardzo się tego pragnie.

Mimo że płyta jest przesycona czasownikiem słyszeć w każdej odmianie, na co zwraca uwagę sam autor to nie nuży w żaden sposób. Z każdym kolejnym wersem, utworem wzbudza ogromny podziw. Co najważniejsze płyta to nie własne epitafium czy użalanie się nad swoim losem. Album ten to wsparcie dla innych pokazujący, że w każdej sytuacji trzeba szukać pozytywnych stron. „Wróc do tej płyty jak będzie Ci źle, a zrozumiesz, że nie jest aż tak źle” mówi Pjus na końcu albumu, po czym dodaje „Jeżeli historia moich niedoli to pestka w porównaniu z Twoim życiem to trzymam kciuki. Nie można się poddać”. Jego podejście do życia wzbudza szacunek nawet wśród najbliższych znajomych, tak bardzo, że postanowili poświęcić mu całe zwrotki w utworach Eldo –Ty i Ty oraz Ten Typ Mes – 25

Wraz z premierą albumu pojawił się krótkometrażowy film dokumentalny, który szerzej opisuje historię Karola. Dokument pomaga zrozumieć jak wiele przeszedł ten człowiek i dlaczego zasługuje na ogromny szacunek. Warto także przesłuchać cały album, gdyż mimo upływu 8 lat od wydania, niesie ze sobą uniwersalne wartości, które nigdy się nie zestarzeją.

Być może ta płyta sprawi że mimo trudnych dla Ciebie chwil będą „o Tobie też mówili toujours vif” (wiecznie żywy)