Wielcy (nie tylko) w Japonii

Historia utworu „Big in Japan” sięga właściwie 1981 roku, kiedy to w Wigilię Bożego Narodzenia odbył się pierwszy koncert grupy Chinchilla Green. Na zakończenie swojego występu w klubie Forum zespół wykonał właśnie tę piosenkę. Kilka miesięcy później kapela się rozpadła, ale należący do niej Marian Gold (właśc. Hartwig Schierbaum) oraz Berhard Llyod (właśc. Bernd Gössling) postanowili kontynuować współpracę, która zaczęła się jeszcze w 1981 roku w grupie artystycznej Melody Nelson, nazwą poprzedzającą późniejszą Chinchilla Green. Do dwójki muzyków przyłączył się Frank Mertens (prawdziwe nazwisko: Frank Sorgatz) i razem utworzyli Forever Young. W czasie pracy nad debiutanckim albumem o tej samej nazwie, zespół przyjął nowe miano – Alphaville, inspirowane francusko-włoskim filmem z 1965 roku w reżyserii Jeana-Luca Godarta, którego członkowie grupy są wielkimi fanami. Singiel „Big in Japan” promował pierwszy, wydany w 1984 roku album zespołu i szybko zdobył ogromną popularność nie tylko w rodzimych Niemczech, ale również m.in. w Szwajcarii, Szwecji czy Stanach Zjednoczonych, gdzie utrzymywał się na pierwszych miejscach list przebojów. Muzykę do utworu „Big in Japan” stworzył Frank Mertens, autorem tekstu jest Marian Gold, zaś reżyserem teledysku – Dieter Meier.

Złe dobrego początki

Choć utwór zdobył rozgłos w 1984 roku, to tak naprawdę powstał jeszcze przed pierwszym koncertem Chinchilla Green. Bezpośrednią inspirację dla utworu stanowiła angielska grupa punkowa pod nazwą Big In Japan. Marian Gold kupił płytę tego zespołu jako 22-latek, w berlińskim klubie SO36, gdzie miał nadzieję spotkać Davida Bowie. Tak się jednak nie stało, ale dwa lata później piosenka „Big in Japan” została napisana. Co ciekawe, kawałek nie cieszył się sympatią wśród samych jego twórców – w jednym z wywiadów Marian Gold przyznał, że wydawał mu się on straszny, a nawet go nienawidził. Niemniej jednak to właśnie „Big in Japan” sprawiło, że zespół Alphaville zyskał światowy rozgłos. Do tego stopnia, że jego twórcy musieli zrezygnować ze swoich dotychczasowych zajęć. Sam Gold w chwili sukcesu singla pracował jako pomoc kuchenna w restauracji. Został jednak zwolniony, kiedy „Big in Japan” rozbrzmiewało w radiu nawet kilka razy dziennie, bowiem jego szef uznał, iż Gold z pewnością zarabia wystarczająco dużo, by nie musieć blokować etatu zwykłego pomocnika.

 

Interpretacje mniej i bardziej udane

O popularności utworu świadczy również ilość coverów, których się doczekał. Pierwszy z nich nagrała Sandra – niemiecka wokalistka – jeszcze w tym samym roku, kiedy ukazał się album „Forever Young”. Mając dokładnie tyle samo lat, co Gold, kiedy kupował płytę angielskiego zespołu, Sandra zdecydowała się na wykonanie niemieckiej wersji utworu, zatytułowanej: „Japan ist weit”. Miała to być pierwsza próba solowego występu artystki. Produkcją coveru zajął się jej przyszły (obecnie już były) mąż, Michael Cretu. Singiel okazał się jednak porażką – spośród tysięcy gotowych egzemplarzy sprzedano zaledwie 125.

Pojawiły się także zdecydowanie mocniejsze interpretacje oryginału. Pierwszą ostrzejszą wersję wykonał szwedzki zespół blackmetalowy Embraced w 1998 r. Dwa lata później ukazał się album niemieckiego zespołu rockowego Guano Apes, w którym znalazł się cover „Big in Japan” i to właśnie owo żeńskie wykonanie stanowi do dziś najbardziej znaną odsłonę utworu Alphaville.

Ciekawe wykonanie utworu „Big in Japan” zaproponowała w 2008 roku norweska wokalistka Ane Brun. Zdecydowanie wolniejsza i spokojniejsza, ale przez to bardziej przejmująca i dramatyczna wersja rzuca nowe światło na utwór Alphaville. Cover został stworzony z myślą o ścieżce dźwiękowej do szwedzkiego programu telewizyjnego „Stor i Japan”. Bohaterowie medialnego eksperymentu, Sebastian Hedin i Jens Sjögren, w ciągu miesiąca mieli stać się „Wielkimi w Japonii” – projekt kończył się sukcesem w przypadku spełnienia pewnych warunków: ukazania się artykułów na ich temat w krajowych gazetach, uczestniczenia w głównych telewizyjnych i radiowych programach oraz zdobycia dziesięciu fanów.

Wielki w Japonii, czyli nikt

Idea szwedzkiego programu ściśle odnosi się do znaczenia tytułu piosenki Alphaville. Stanowi on nawiązanie do obraźliwego wyrażenia, jakim określało się muzyków z krajów zachodnich, którzy nie zdobyli popularności w Europie czy Ameryce Północnej, stali się natomiast bardzo znani w Japonii. Do lat 70-tych osiągnięcie sukcesu w Japonii nie było bowiem żadnym wyczynem, gdyż kraj ten posiadał nierozwinięty rynek muzyczny, z wieloma pustymi do zapełnienia obszarami, więc o żadnym „przebiciu się” nie mogło być mowy. Jednak wydaje się, że sam tekst utworu nie jest poświęcony takim wykonawcom, ale przedstawia inną historię. W wywiadzie udzielonym w 1998 r. dla niemieckiego magazynu Re.flexion Marian Gold wyjaśnił, że piosenka mówi o kochankach, którzy chcą wyrwać się z uzależnienia od heroiny. Zauważyć można odwołanie do stacji Berlin Zoo, gdzie w latach 70-tych i 80-tych zbierali się narkomani oraz prostytutki. Stąd obecne w tekście słowa: „Shall I stay here at the zoo? (…) Pay! Then I’ll sleep by your side. Things are easy when you’re big in Japan”. „Wielki w Japonii” , czyli tak naprawdę… nikt. O takich właśnie ludziach – upadłych, którzy sięgnęli dna i czują się nikim – opowiada utwór. Wówczas bowiem nie ma się już nic do stracenia, świat staje się obojętny, ale – paradoksalnie – wszystko jest łatwe.