Inteligencki rap Łony

Adam Bogumił Zieliński w środowisku artystycznym znany, jako Łona, urodził się 21 maja 1982 roku w Szczecinie. Ten wybitny polski raper i producent muzyczny jest uważany za przedstawiciela tzw. rapu „inteligenckiego”, nie bez przyczyny. Jego teksty są wyjątkowo dobrze dobrane, ukazuje w nich swoje nieoczywiste myślenie i złożony przekaz. Od innych odróżnia go właśnie ten styl dobierania rymów, pozbawiony wszelkich chamskich epitetów używanych przez wielu innych raperów. Jeśli Łona chce wyrazić swe niezadowolenie to zrobi to z klasą używając kulturalnego słownictwa, clou tkwi w znanym w internecie powiedzonku: „Mądra osoba to taka, która obrazi cię w sposób, którego nie zrozumiesz”.

Jak sam mówi o sobie raper, od zawsze balansował pomiędzy dwoma światami, tym inteligenckim i raperskim. Wybijając się ponad schematy i stereotypy Łona ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Szczecińskim, obecnie pracuje w kancelarii prawniczej.

Rapem zainteresował się już, jako nastolatek. Występy zaczął w drugiej połowie lat 90. XX wieku, w radiowej audycji WuDoo, którą w Szczecinie prowadziła Joanna Tyszkiewicz z grupy Snooz. Był członkiem rapowego składu Wiele C.T., w którym posługiwał się pseudonimem Do You Wanna?. Z tego wczesnego scenicznego imienia wyewoluowała form Łona, pod którą artysta znany jest do dzisiaj. Współpraca przełożyła się na wydanie w 1999 r. nielegalnej płyty „Owoce miasta”.

W powstaniu pierwszego własnego albumu Łony pomogli dwaj producenci: Webber (właść. Andrzej Mikosz) ze Szczecina, który od tamtej pory zawsze współpracował z Łoną, oraz związany wcześniej z Paktofoniką wybitny DJ i producent Noon. Płyta „Koniec żartów” ukazała się w 2001 roku. Już wtedy doceniono prześmiewczy, zabawowy, ale jednocześnie ironiczny i inteligentny przekaz autora. Raper w swoich tekstach porusza różne aspekty życia społecznego, w tym również politycznego, lecz zawsze utrzymuje dowcipny dystans.
„Koniec żartów” stał się oficjalnym debiutem rapera, w którym pokazał tematyczną wszechstronność, umiejętność konstruowania rozbudowanych narracji i niebanalne poczucie humoru. Jako jeden z niewielu wówczas reprezentantów polskiej sceny podchodził do rapu jak do zabawy słowem.

W 2004 roku ukazał się drugi album Łony pt. Nic dziwnego. Część utworów ma formę storytellingu, czyli w tekście jednej piosenki zawiera się opowiedziana historia. W 2006 roku Łona i Webber zajęli się nagrywaniem kolejnej płyty we własnym studiu Dobrzewiesz, co w 2007 roku zaowocowało wydaniem albumu pt. Absurd i nonsens.

W czerwcu 2008 roku wydali płytę pt. „Insert EP”, swego rodzaju muzyczny żart, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę, że w limitowanej edycji krążka znalazł się prezent dla nabywców w postaci kieliszka, opowiada o tym tytułowy utwór, w którym Łona śpiewa:

„Wiemy, że krew tętni w twoich żyłach
Wiemy, że szukasz w muzyce prawdy, jaka by nie była
Wiemy, że kładziesz na to, co niełatwe nacisk
Ale w razie, czego masz tu jeszcze wkładkę gratis”.

Trzeba przyznać, że jest to nietypowy i bardzo ciekawy pomysł przyciągnięcia uwagi i „wynagrodzenia” swoich fanów, bo któż nie lubi dostać czegoś gratis 🙂

W 2011 wydał płytę Cztery i pół, którą promują teledyski do utworów Nie pytaj nas, To nic nie znaczy i Kaloryfer. Jest to pierwszy album Łony wydany nakładem własnej wytwórni Dobrzewiesz Nagrania.

W październiku 2014 Łona i Webber wydali singiel „Wyślij sobie pocztówkę” w formie winylowej pocztówki. Do utworu został również zrealizowany teledysk.
Tekst piosenki można podzielić na dwie części. W pierwszej z nich Łona „proponuje” treść, jaka ma się ukazać na tytułowej pocztówce typowego obywatela Polski, mężczyzny i kobiety. Zawiera w nich wszystkie elementy, na które narzeka społeczeństwo.

„Napisz tak:
Tu żyć się nie da, tu nie da się mieszkać.
Mało, że syf i bieda, to do tego depresja.
Władza nie głaszcze, raczej myśli jak cię zarżnąć,
a na przykład chodnik – krzywy. Proszę bardzo.

Deszcze i grad, i burze,
i nieuprzejmi tubylcy o ludożerczej naturze.
Dla ducha rzeczy też nieciekawe:
dwa teatry, jedno kino – no to nie chodzę nawet.”

Autor prześmiewczo ukazuję marudzącą naturę typowego polaka. Narzekamy na pogodę, warunki mieszkaniowe, władzę, ale również na to, że samo społeczeństwo jest chamskie. Łona ma tu na myśli fakt, że często uważamy kogoś za nieuprzejmego, nie zastanawiając się nad tym, jacy my jesteśmy dla innych. Pisząc o możliwościach, jakie mamy na spędzenie wolnego czasu naśmiewa się z naszego nastawienia: jest mało opcji do wyboru to lepiej wcale nie wychodzić z domu.

„Kotlet w knajpie dają na zimno.
Brak zieleni. Gdzieniegdzie karłowata roślinność.
Mężowie bez szans najmniejszych na zmianę losu,
bowiem żony nie prasują tu koszul.

Niesłychanie nudny program zabaw
i ten nieinspirujący krajobraz. On nie pomaga.
Poza tym u mnie dobrze, jeszcze jakoś jadę.
Do zobaczenia, ściskam, Tadek.”

Typowe narzekanie na codzienne sprawy to nieodłączny element bycia polakiem, raper świetnie to przekłada na tekst tej piosenki. Przykładowe zakończenie rozmowy, również nie odbiega od rzeczywistości: u mnie jest okej, jakoś się żyje.

„Albo pisz tak: Zgroza!
Tutaj szesnastolatki w wyuzdanych pozach
stoją w parkach głodne zbliżeń.
Ja w ich wieku z seksu to… Leśmian, Petrarca najwyżej.”

W tym akapicie, jasno zwraca uwagę na zbyt szybko „dojrzewające” społeczeństwo, słowo dojrzały oczywiście jest lekko prześmiewcze, ponieważ to, że młodzi ludzie decydują się na pewne rzeczy towarzyszące życiu dorosłych nie oznacza, że decydują się na wszystkie aspekty takiego życia, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji.

„Trudno za punktualność dać tu dyplom,
tramwaje za wolno, autobusy za szybko,
taryfiarze precz! cała ta złodziejska dzicz.
Tu nic nie działa. Tu nic nie jeździ. Nic!

Mało rozrywek, z kim tu wypić,
kiedy nic nie łączy tutaj nikogo z nikim?
Wprawdzie z ludźmi pogadasz, ale tu ważny detal:
marudne to i strasznie lubi ponarzekać.”

Kolejna abstrakcja – komunikacja miejska, raz za szybko raz za późno, czyli jednym zdaniem: tak źle i tak niedobrze. Zwraca również uwagę na to, iż nie jesteśmy ufni względem siebie i dlatego też nasze relacje z otoczeniem zewnętrznym często są płytkie i niezbyt trwałe.

„W kulturze syf, trudno pojąć.
Jest filharmonia, ale wiolonczele nie stroją.
Poza tym u mnie dobrze, jeszcze jakoś ogarniam.
Pozdrawiam i całuję, Maria.

Tyle dziur jest zapadłych w Polsce i
że akurat tobie przyszło żyć w najgorszej z nich,
że w takiej nędznej miejscówce los cię zamknął.
Wyślij sobie pocztówkę stamtąd.”

Tutaj wyjątkowo sarkastycznie uświadamia ludziom, jak bardzo są niezadowoleni z własnego życia, a oczywiście nie powinno tak być.

„Zanim szlag zdąży choćby cię tknąć
to ty: raz – weź pocztówkę, dwa – wyślij ją gdzie bądź.
Ślij w dowolnym kierunku, możesz strzelić:
Kuala Lumpur, Ułan Bator, Delhi.

Napisz jakie tu złe syczą szepty
i że jedyny widok tu to brak perspektyw,
i że jedyny dźwięk tu to warkot maszyn,
co nimi na zachód frunie emigrantów masyw.

Podpisz i przeczytaj, co tam wypływa?
Obraz fałszywy dość, ale frustracja prawdziwa.
Bólu sporo, chociaż faktów promil,
jeden średnik, więc literacko to się jakoś broni.”

Dosłownie uświadamia nam, że jesteśmy niezadowoleni i sfrustrowani, lecz mamy zaburzony osąd rzeczywistości.

„Wyjmij ją z szuflady, nie kryj jej w torbie.
Dopisz adres, niech to będzie gdziekolwiek
i wyślij. Nie oczekuj burzy na tej niwie,
ale czy ktoś się ubawi przy lekturze? Niewątpliwie.

Tyle dziur jest zapadłych wszędzie,
więc ty ślij pocztówkę, ślij ją czym prędzej.
Niech ci rozjaśni horyzont to, że
tam gdzie ją wyślesz prawdopodobnie jest znacznie gorzej”

Sens całej piosenki najlepiej i najbardziej dosadnie przedstawia ostatni wers, spisane wcześniej żale i pretensje do całego świata na tytułową pocztówkę możemy wysłać gdziekolwiek i jest duża szansa, że tam gdzie trafi, ludzie żyją w o wiele gorszych warunkach niż nasze i zapewne najchętniej by się z nami zamienili miejscem. Taka już nasza natura, że dopóki nie spotka nas coś gorszego, nie będziemy doceniać tego, co mamy. Artysta tym utworem próbuje ukłuć naszą świadomość i sumienie, byśmy zaczęli doceniać to, co mamy, bo zawsze może być gorzej.