Animacja klasyczna

Nie trzeba być starcem, by dostrzec jak bardzo zmienia się świat. Nie trzeba więc być rodzicem, by dostrzec jak zmieniają się treści przekazywane dzieciom w bajkach. Jednak nie chcę skupiać się na aluzjach i żartach niewidzialnych dla dzieci, a przeznaczonych dla towarzyszącego im dorosłego. Nie tym razem, ma to być bowiem „muzyczna historia”. Jak wykazują badania, puszczanie dzieciom muzyki klasycznej korzystnie wpływa na ich rozwój i wzrost inteligencji.
Walt Disney, poza wspieraniem działalności antysemickiej, za pomocą swoich animacji wspierał ten aspekt dziecięcego rozwoju. Seria „Silly Symphonies”, składała się z 75 krótkometrażowych filmów animowanych, opierających się głównie na dziełach z muzyki klasycznej.
W poniższym odcinku możemy usłyszeć uwerturę z opery Carmen autorstwa francuskiego kompozytora Georges’a Bizeta.

W ślady Disneya poszli twórcy „Looney Tunes” („Zwariowanych melodii”), tworzących jednocześnie „Merrie Melodies” będącymi częścią serii.

Utwór tworzący tę historię to „Hungarian Dance no 5” kompozycji Johannesa Brahmsa.

Walt Disney stworzył również odcinek, w którym wielka gwiazda – Myszka Miki – gra koncert fortepianowy, na który składa się wiele fragmentów utworów muzyki klasycznej. Między innymi utwór „Hungarian Rapsody no 2” Franza Liszta.

Do tego popisowego występu animowanego gryzonia nawiązali również inni twórcy animacji.

Zatem twórcy tego typu bajek „przemycają” w przekazywanych treściach nie tylko żarty widoczne dopiero dla dorosłego oka, ale również dla dorosłego ucha. Niejako kodują w dziecięcym umyśle brzmienie utworów klasycznych, które świadomie będzie rozpoznawał już jako dorosły człowiek. Czyż nie jest to wyjątkowo przystępny sposób kształtowania ludzkiego umysłu i poszerzania jego horyzontów?