The Phantom of the Opera – Różne oblicza Upiora

Cóż to za Upiór?
9 października 1986 roku świat po raz pierwszy miał okazję usłyszeć jedną z najpopularniejszych aż po dziś dzień piosenkę. Utwór tytułowy musicalu The Phantom of the Opera, wykonany podczas premiery w londyńskim teatrze Her Majesty’s Theatre przez zachwycający duet Sarah Brightman-Michael Crawford dziś wydaje się żyć własnym życiem. Swój sukces zawdzięcza kilku czynnikom. Przede wszystkim: muzyka Andrew Lloyda Webbera, łącząca klasyczne instrumenty dęte i smyczkowe z nowoczesnymi gitarą elektryczną, gitarą basową i rockową sekcją instrumentalną. Utwór zachwyca niepowtarzalnym nastrojem mroku, tajemnicy, erotyzmu czy też zaborczego romantyzmu postaci Erica. Wreszcie słowa, które niczym wisienka na torcie stanowią o gigantycznym potencjale utworu. Zaprezentowane z odpowiednią mocą i emocjami hipnotyzują słuchacza, wciągają go w tę noc, co muzykę gra…

Zaśpiewać wysokie e?
Pod wieloma względami nie jest to utwór łatwy do wykonania. Aby osiągnąć odpowiedni efekt (i nie skompromitować się) nie wystarczy wyuczyć się słów na pamięć i zapamiętać melodię. Ta piosenka jest żywa, a sama jej treść determinuje szczególny sposób wykonania, bardzo trudny dla amatorów. Partia sopranowa kończy się ogromnie wymagającym wysokim e3, gdyż rola Christine została napisana specjalnie dla Sarah Bringhtman (ówczesnej żony Webbera), dla której była to najwyższa możliwa do zaśpiewania nuta. Ponadto w wyniku wielu naprawdę imponujących wystawień teatralnych wymagania słuchaczy były i nadal są bardzo duże i zdecydowanie nie da się zadowolić ich mniej więcej poprawnym wykonaniem. Mimo tych niewątpliwych trudności w roku 2002 utwór The Phantom of the Opera znalazł się na płycie Century Child zespołu Nightwish, gdzie zamienił się w piosenkę metalową, a partia Upiora z hipnotyzującej i ociekającej seksem stała się… nightwishowa. Czyli chrapliwa, ponura, szorstka i  niska, a zakończenie już bardzo autorskie.
No, ja bym za takim Erikiem nie poszła do ciemnego lochu.
Partia wokalistki również przeżyła swoją ewolucję, z bardzo artystycznej w finale – w zdecydowanie wykonalną nie tylko przez sopran.

Upiór czy już nie Upiór?
Wykonanie przyjęło się równie dobrze jak inne najlepsze piosenki tego de facto bardzo dobrego zespołu, a nawet lepiej. Dla odtwórców bardziej współczesnych stało się ono wzorem i przykładem. Choć nieco spłaszczone i uproszczone to uczyniło The Phantom… bardziej osiągalnym dla artystów, którzy poziomu Bringhtman i Crawforda mogą szybko nie osiągnąć.
O tym jak oryginalnie trudna jest to piosenka najwidoczniej zapomnieli jednak twórcy filmu opartego na musicalu Andrew Lloyda Webbera podczas dobierania doń obsady. Upiór, który zachwycał bywalców teatru stał się po prostu atrakcyjnym facetem z jakąś blizną skrywaną pod maską. W jego głosie nie było już tego czegoś, a w śpiewie boleśnie brakowało choćby cienia wibracji. Cóż, Gerard Butler nie stał się tym Erikiem.

Upiór zdobywa świat
Według Wikipedii The Phantom… jest najbardziej dochodowym musicalem na świecie. Wystawiany był w bardzo wielu wersjach językowych. W Polsce Christine śpiewała między innymi głosem Edyty Krzemień (wspaniały głęboki głos) i Pauliny Janczak, natomiast w Upiora wcielał się Tomasz Steciuk oraz Damian Aleksander (obydwaj panowie potrafią wbić słuchacza w fotel). Ponadto na YouTube dostępne są jeszcze inne wykonania, tu dobrze jest zwrócić uwagę na wykonawców studia Accantus: Natalię Piotrowską i Kubę Jurzyka, mimo mało ciekawego finału. Podkład, którego używają pochodzi od Nightwisha, choć ostatecznie całość brzmi jednak łagodniej.

Warto zagłębić się trochę bardziej w YouTube i posłuchać tego utworu w różnych językach. Może się to okazać fascynującą podróżą dla wielu fanów muzyki, która jest nie tylko dobra, ale nade wszystko piękna i poruszająca. Na początek proponuję humorystycznie i z przymrużeniem oka, a dalej jak wiatr zawieje i dusza pogna:


Grande Finale
Sława Upiora w Operze nie słabie od lat i wiele wskazuje na to, że jeszcze często wykonawcy będą do niego wracać, aby zaprezentować swoje zdolności. Świat niewątpliwie zachwycił się tytułowym utworem musicalu Webbera, który za każdym razem rozkochuje w sobie na nowo i wprowadza w wyjątkowy nastrój.

Na sam koniec zachęcam do odbycia jeszcze jednej szczególnej podróży w świat Upiora Erica, tym razem w wykonaniu porażającego mocą w głosie Ramina Karimloo.
Dobranoc…

Autor: Dominika Talenta

Źródło filmów: YouTube