(G)Andzia i ja

Omijanie PRL-owskiej cenzury w muzyce rockowej fascynuje mnie od dawna. Ileż to arcydzieł umknęłoby naszym uszom, gdyby nie uśpiona czujność pracowników Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk czy radiowców! Oczywiście, trzeba docenić także upór artystów, którzy nawet w razie, gdyby czerwony urzędnik zorientował się, że dany utwór nie odpowiada wzorcom ówczesnego systemu, dostarczali go wygłodniałym słuchaczom drogą mniej legalną, lub cierpliwie czekali z publikacjami na nadejście „lepszych czasów”.

Członkowie Oddział Zamkniętego już od samych początków swojego istnienia nosili łatkę niegrzecznych chłopaków. Na wzór zachodnich gwiazd rocka organizowali koncerty, które wówczas uważano za demoralizujące – nie obywało się bez namawiania do używek, szaleństw na scenie i dewastacji hotelowych pokoi po zakończonym widowisku. Buta zniechęcała do nich radiowców i krytyków muzycznych, co stanowiło nie lada przeszkodę dla dalszego rozwoju kariery.

Pomocną dłoń zespołowi podał dopiero Andrzej Szpilman, kompozytor. Zauważając w młodych muzykach duży potencjał, wykorzystał swoje kontakty w Polskim Radiu, dzięki czemu Oddział Zamknięty mógł – oczywiście niezgodnie z obowiązującym prawem – przejść do profesjonalnych nagrań. W ten sposób w 1983, w czasie stanu wojennego roku narodził się singiel dziś znany jako „Andzia i ja / Jestem zły” – jeszcze przed pierwszym albumem zespołu. W audycji „Lato z Radiem” utwór o pierwotnej nazwie „Gandzia” zrobił furorę, zapewniając zespołowi szybki skok popularności.

Szczęście zespołu wkrótce jednak zostało zakłócone przez redaktora Wrońskiego, który po powrocie z urlopu do pracy w Polskim Radiu został poinformowany, że podczas audycji można usłyszeć piosenki nawołujące do palenia marihuany. Oddział Zamknięty bezskutecznie próbował wykołować dziennikarza, mówiąc między innymi, że Gandzia to ich zagraniczna koleżanka, której dedykują energiczny utwór. Zespół został zmuszony do ugrzecznienia piosenki – totalnego zamienienia Gandzi na Andzię. To pozwoliło „Andzi” – choć na krótko – pozostać na liście przebojów programu Trzeciego Polskiego Radia.

Dziś trudno o kogoś, kto choć raz nie słyszał o kontrowersyjnej Andzi. Dzięki sprytowi członków Oddziału Zamkniętego oraz pomocnej dłoni Andrzeja Szpilmana możemy dziś raczyć uszy zarówno oryginalną, jak i ułagodzoną wersją utworu. Cieszmy się, że podobnie jak wiele innych, muzycznych perełek, mimo losów pełnych ryzyka dotrwała do naszych czasów – do dziś pozostając niejako jednym z najsłynniejszych, muzycznych pstryczków w nos minionego systemu. Bo przecież – niby tylko jedna literka, ale sens pozostaje…

 

Oddział Zamknięty – Andzia i ja (wersja ocenzurowana)

Oddział Zamknięty – Gandzia (oryginalne, pierwsze nagranie)


Joanna Stanuch

Dziennikarstwo i komunikacja społeczna MU, rok II

Pracownia dziennikarska P1