Say something …

Utwór mający stosunkowo krótką historię. Powstał bowiem w 2013 roku z inicjatywy zespołu A Great Big World, którego reprezentantami są Ian Axel i Chad Vaccarino, przy współpracy z Mikiem Campbell’em. Jego oryginał choć robi duże wrażenie i z oczywistych względów dał początek wszystkim innym wykonaniom, nie odniósł tak spektakularnego sukcesu jak druga jego wersja z udziałem amerykańskiej wokalistki Christiny Aguilery, stworzona zresztą w krótkim czasie po pierwszej. Jednak zarówno w wersji oryginalnej jak i zremiksowanej utwór spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem ze strony krytyków muzycznych i internautów. Po publikacji teledysku stał się jeszcze większym hitem, objął szczyty wielu list przebojów na całym świecie i był najczęściej coverowany jesienią 2013 roku. A wszystko za sprawą, jak można przypuszczać, emocjonalnego wykonania, prostoty wideoklipu, aktualności i uniwersalności słów utworu oraz deficytu na rynku muzycznym delikatnych ballad wywołujących ciarki na naszych plecach, wyciskających łzy, a zarazem niosących swego rodzaju nadzieję i ukojenie dla naszej duszy.

 

 

O czym jest utwór?

O miłości. Miłości, która dobiega końca. Zapewne większość spodziewała się, że padnie taka odpowiedź, ponieważ wydaje się, iż co drugi utwór muzyczny opowiada właśnie o tym uczuciu. Tutaj mamy do czynienia z rozstaniem partnerów, któremu towarzyszą negatywne emocje takie jak smutek, żal, tęsknota, mocno wyartykułowane w praktycznie każdym wykonaniu. Nie brakuje pytań retorycznych odnośnie szans na odbudowanie relacji, możliwości dojścia do porozumienia, a w efekcie do powrotu do ukochanej osoby, niezależnie od tego dlaczego odeszła.

Teledysk

Wideoklip z udziałem amerykańskiej piosenkarki ujmuje szczerością i zawiera czytelny, nieskomplikowany przekaz. Trójka wykonawców odśpiewuje utwór w przyciemnionym pomieszczeniu. Obok nich przewijają się sceny z udziałem starszego mężczyzny, który żegna się z umierającą żoną, dziewczynki, która jest świadkiem kłótni swoich rodziców oraz pary leżącej z dala od siebie we wspólnym łóżku. Skromny i wyważony udział Christiny Aguilery w klipie uświetnia całą kompozycję i po raz kolejny potwierdza się reguła: „mniej znaczy więcej”.

Najpopularniejsze covery

Niemal każdy z coverów utrzymany jest w tym samym klimacie co wersje pierwotne. Przodują wykonania par, które w teledyskach (a może i życiu realnym) z jakichś powodów oddaliły się od siebie i próbują nawiązać ze sobą powtórnie dobry kontakt.

 

 

 

 

Przed tłum wyłania się jedno z wykonań z pogranicza muzyki jazz i soul, nadające piosence pozornie nieco bardziej optymistyczny charakter.

 

Utwór doczekał się także wersji w języku hiszpańskim.

 

Ciekawe choć kontrowersyjne wydaje się być wykonanie artysty pod pseudonimem Boy Epic. Mieszane uczucia może budzić sama osoba piosenkarza jak i dość śmiały teledysk. Jednak talent muzyczny chłopaka, momentami wykrzyczane frazy wprawiają w osłupienie i rekompensują ewentualną niechęć do wykonawcy.

 

Internet przepełniony jest lepszymi i gorszymi coverami „Say something”. Nie ulega jednak wątpliwości, że piosenka odniosła ogromny sukces komercyjny, co widać po samej liczbie wyświetleń w serwisie YouTube. Zdobyła liczne nagrody m.in. prestiżowe Grammy Award. Zyskała miano jednego z najbardziej zaskakujących przebojów radiowych. Po dzień dzisiejszy trudno jej się oprzeć i przejść obok niej obojętnie.

tekst: Mariusz Urbaniak, filmy: YouTube