„Na całych jeziorach ty”

Piosenka, jak każdy tekst autorstwa Agnieszki Osieckiej, jest czystą poezją. To wyznanie miłosne tęskniącej kobiety. Mimo, że mężczyzna jest od niej daleko, to ona widzi go we wszystkim co ją otacza.
Na całych jeziorach ty,
o wszystkich dnia porach ty.
W marchewce i w naci ty,
od Mazur do Francji ty.

 

W drugiej części piosenki widać jak ona bardzo się o niego niepokoi, jak z wielką niecierpliwością na niego czeka. Na końcu się spotykają i wszystko się zmienia. Nareszcie są razem.

Zielono od marzeń – my,
na kładce i w barze – my,
my do pary, nie w parze bezsenni żeglarze,
na całych jeziorach – my.
Jednak – my.

Jaka historia kryje się za tym lirycznym tekstem?

Osiecka napisała te słowa z miłości. I to podwójnej. Z jednej strony – bardzo ukochała sobie Mazury. Z resztą jak większość artystów, inteligentów czasów PRL-u. Te teren były dla nich ogromną inspiracją. Autorka, tak o tej miłości pisała w swojej książce „Na początku był negatyw”:

 

Myśmy w latach sześćdziesiątych ukochali Mazury. My – to znaczy grupka przyjaciół z STS-u, przyjaciele przyjaciół, a później nasze dzieci. Mazury były odkryciem naszego pokolenia. Przecież przed wojną nie było Mazur!

 

Z drugiej strony pisarka żywiła gorące uczucie do Jeremiego Przybory. Tekst ten powstał w czasie trwającego w latach 60. romansu. Autorka obok pierwszej wersji tego tekstu, w swoim notesie zapisała notkę „piosenka dla Jeremiego”. W pierwszej wersji był także fragment „z Przybory plagiacik”, co świadczy o tym, że autorka inspirowała się tekstem jego piosenki „Na całej połaci deszcz”.

Ale to, do kogo wyznanie było kierowane wyszło dopiero po latach. Początkowo i tę wersję utrzymywała nawet córka Osieckiej – Agata – adresatem piosenki miał być ktoś inny. W jednym z wywiadów opowiadała o tym Magda Umer, wieloletnia przyjaciółka Przybory oraz Osieckiej:

 

(…) podczas koncertu zapytałam Agatę: „Jak myślisz, dla kogo mama napisała piosenkę »Na całych jeziorach ty«”? „Niejeden Pan myśli, że to dla niego, ale tak naprawdę napisała to dla leśnika z Mazur, Stanisława Popowskiego” – odparła. Jak Jeremi zobaczył to w telewizji, natychmiast oburzony do mnie zadzwonił i prawie krzyczał: „Dla jakiego Stacha Popowskiego? Jak tak można? Przecież to do mnie było pisane!”. A był już 80-letnim mężczyzną. Jemu strasznie zależało, by świat się dowiedział, że on był jej, a ona jego, miłością. No i się teraz dowiedział.

 

Muzykę skomponował Adam Sławiński. Współpracował już parę razy z Agnieszką Osiecką, ale z tym tekstem początkowo miał niemały problem. O tym, co mu pomogło, opowiadał później tak:

 

Mijał drugi tydzień moich bezskutecznych zmagań, kiedy od aktorki Ewy Pokas dostałem widokówkę z Międzyzdrojów. Było na niej jezioro otoczone drzewami. Postawiłem obrazek na pulpicie i … poszło.

 

Pierwszy raz piosenkę zaśpiewała Kalina Jędrusik w spektaklu „Listy śpiewające”. Był to rok 1966.

Można być zbyt seksowną na wykonywanie piosenki? Otóż można. Tak została oceniona Jędrusik kiedy tego samego roku zdecyowano wysłać piosenkę do Opola. To autor muzyki apelował o zmianę artystki i przy pomocy redaktora Jana Borkowskiego została wybrana Teresa Tutinas. Tutaj z wyboru nie była jednak zadowolona Osiecka. Nie podbało jej się wibrato piosenkarki. Za namowami Sławińskiego w końcu jednak uległa.

Na przestrzeni lat wiele polskich artystów, przeważnie kobiet, sięgało po tę piosenkę i śpiewało ją z lepszym lub gorszym skutkiem.

W 1997 roku, podczas opolskiego koncertu „Zielono mi”, który był poświęcony twórczości Agnieszki Osieckiej, piosenkę zaśpiewała Hanna Banaszak.

W 2009 roku za piosenkę zabrała się Katarzyna Nosowska, a jej wykonanie znalazło się na płycie „NOSOWSKA/OSIECKA”.

Jedyny mężczyzna w tym zestawieniu, Tomasz Steńko, w 2010 roku nagrał płytę „Moja kokaina” z własnymi interpretacjami piosenek Osieckiej.

Warte uwagi jest także wykonanie Anny Smołowik.

Wyjątkowym wykonaniem jest wersja zespołu Just Friends Band, którzy zaśpiewali tę piosenkę z zupełnie nową aranżacją.