Czarny chleb i czarna kawa

Utwór, który znają wszyscy. Przebój. Jednak nie taki, który możemy posłuchać w radiu czy na koncercie. „Czarny chleb i czarna kawa” to przede wszystkim nieoficjalny hymn więźniów, a także, wraz z „Ale to już było” M. Rodowicz i „Dni, których nie znamy” M. Grechuty obowiązkowa piosenka do odśpiewania przy ognisku wśród przyjaciół.

Mimo że ballada obecnie jest skierowana na rozrywkę, to okoliczności jej powstania dalekie są od radości. Wszystko zaczęło się w 1974r. pod pomnikiem Mickiewicza na rynku w Krakowie. Wtedy to aresztowano 19-letniego Jurka Filasa- studenta, który śpiewał protest song przeciw interwencji wojsk w Pradze podczas Praskiej Wiosny. Takie zachowanie nie było tolerowane przez władze PRL. Młody buntownik trafił do więzienia. Napisał w nim kilka utworów, niestety zostały one zarekwirowane. Jurek wpadł w szał. Krzyczał i okładał pięściami wszystko, co trafiło mu pod rękę. By go uspokoić strażnicy pobili go do nieprzytomności. Gdy odzyskał świadomość obdarty z godności student targnął się na własne życie. W nocy wziął żyletkę i naciął rękę tuż nad łokciem. Próba nie powiodła się- rana była za płytka. Jurek obudził się w kałuży krwi, jeszcze bardziej zrozpaczony. Po krótkim czasie siedział już z ołówkiem w ręku i na skrawku gazety zapisał słowa refrenu:

czarny chleb i czarna kawa
opętani samotnością
myślą swą szukają szczęścia
które zwie się wolnością

Po odbyciu kary Jurek wiele podróżował po Polsce, śpiewając w centrach miast. Wśród utworów pojawił się „czarny chleb i czarna kawa”. To prawdopodobnie wtedy został on zasłyszany przez artystów estradowych. Na studyjne nagranie musiał jednak poczekać aż do lat 90-tych, kiedy to powstały 3 covery, które przyniosły mu sławę.

Pierwszy z nich wykonała punk-rockowa grupa Hetman. Podkład jak na charkater grupy przystało jest mocno rockowy, tekst zostawiono w oryginale.

Jako drugi pojawił się cover zespołu Imperium. Artyści umieścili go na płycie „Więzienne przeboje” traktującej o trudnym losie skazanców. Piosenkę nagrano pod smutną melodię, a także dopisano parę zwrotek, ponieważ, jako że grupa ta zajmowała się muzyką disco polo, nieodzowny był wątek nieszczęśliwej miłości.

Romans z muzyką disco polo trwał dalej. W 1993r. kolejną odsłonę ballady zaprezentował zespół Redox. Można by powiedzieć że grupa „pojechała po bandzie”: za podkład muzyczny posłużyła melodia rodem z dyskoteki, zmieniono również ponownie tekst. I tak skazańca do zakładu wiózł pociąg towarowy (sic!). Utwór znalazł swe miejsce na płycie „Kici. Kici”, co jest chyba najlepszym komentarzem dla tego przedsięwzięcia.

Renesans w latach dwutysięcznych utworowi przyniósł band Strachy na lachy. Skrócono tekst do początkowych 3 zwrotek, zmieniając parę wersów. Melodyjny podkład, kojarząca się z więzieniem harmonijka ustna w tle, wokal Grabaża i surowy chór sprawiły, że przywrócono „Czarnemu chlebowi i czarnej kawie”  jej pierwotny, więzienny charakter. Może dlatego właśnie jest to najczęściej odtwarzana wersja ballady.

A jak utwór ma się dziś? W 2014r. na czterdziestolecie jego powstania grupa Hetman nagrała wraz z autorem, Jurkiem Warzyńskim (zmienił nazwisko z Filas po ślubie) krążek „Hetman i Jurek Filas: 40 lat czarnego chleba i czarnej kawy”. Jest to pierwsze studyjne nagranie ballady w wykonaniu jej twórcy.