Tool – Wings for Marie

Chyba większość fanów zespołu Tool zna krążące po sieci memy, które przedstawiają spoczywające na ławce kościotrupy, z dopisanym tekstem: „Still waiting for a new Tool album”. Tego typu śmieszkowanie z grupy rosło z biegiem lat ich nieobecności w studiu – swój (jak dotąd) ostatni album wydali w 2006 roku. Dziś wystarczy przejrzeć profil grupy na Facebooku, żeby znaleźć setki komentarzy dogryzających Maynardowi i spółce odnośnie nowego materiału.  Oczywiście można stwierdzić, że zespół sam jest sobie winien – dziesięć lat braku studyjnej aktywności musiało spotkać się z frustracją wielbicieli. Zwłaszcza jeśli ma się ich tak spore grono jak Tool. Sam jednak jestem zdania, że zamiast regularnego, acz przeciętnego materiału, lepiej już poczekać na jeden dobry krążek. Czy nie tak było w przypadku ostatniego albumu – wspomnianego już „10000 Days”.?

Na tę płytę Tool również kazał czekać (prawie 5 lat). Oczywiście nie każdemu przypadła ona do gustu, nie można jej jednak odmówić ogromnego ładunku emocjonalnego. Głównie za sprawą Maynarda James’a Keenana – wokalisty i tekściarza zespołu, który umieścił na niej chyba swój najbardziej osobisty utwór – „Wings for Marie”.

Piosenka ta składa się z dwóch części.  Pierwsza, zatytułowana po prostu „Wings for Marie” i druga „10000 Days”. Dokładnie tak jak sam album. O co więc chodzi z tymi dziesięcioma tysiącami dni? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się trochę cofnąć w przeszłość. W 1976 roku matka Maynarda dostała wylewu, który częściowo ją sparaliżował. Kobieta od tamtej pory musiała poruszać się na wózku inwalidzkim, jej syn zaś był wtedy jedenastoletnim chłopcem (o tym traumatycznym wydarzeniu artysta opowiadał już w piosence „Jimmy” oraz w nagranej z zespołem A Perfect Circle „Judith”).

Judith Marie Keenan zmarła 18 czerwca 2003 roku. Sparaliżowana była przez 27 lat swojego życia – inaczej, przez 10000 dni. Utwór „Wings for Marie” jest zatem pożegnaniem artysty ze swoją matką – tekst opowiada o pogodzeniu się z jej śmiercią oraz jest hołdem dla kobiety, która życie zmieniło się w piekło.

10,000 days in the fire is long enough…
You’re going home.

Nie jest to jedyna możliwa interpretacja utworu. Sam Keenan wspominał również o tym, iż tytułowe 10000 dni (oprócz odniesienia do śmierci matki) nawiązuje do okresu orbitalnego Saturna – wynikające z nich 28 lat oznacza wiek, w którym człowiek przechodzi olbrzymie przemiany. Mnogość rozumień słów piosenki potwierdza tylko talent artysty do pisania wielowarstwowych tekstów. Co miał jednak na myśli, kiedy promując płytę stwierdził, że utwory „Wings for Marie” i „10000 Days” kosztowały go zbyt wiele – emocjonalnie, fizycznie i psychicznie? W wypowiedzi tej mówił, iż tak duże uzewnętrznienie było błędem, którego już nigdy nie powtórzy. To oczywiste, że temat śmierci bliskiej osoby sprawia ogromny ból. Jednak z ogromnego bólu powstają często wielkie dzieła sztuki. Czy „Wings for Marie” jest wielkim dziełem? Nie mnie oceniać. Na pewno jednak jest jednym z najlepszych kawałków Toola.